blog-03-sztywność
8 kwietnia, 2021 / Justyna Szopa

Sztywność

Na samym początku mojej jogowej ścieżki, spotkałam ogromny opór ciała. Było bardzo sztywne i absolutnie nieskłonne do współpracy.

Było mi wtedy źle. Ciąża i karmienie piersią odcisnęły wyraźne ślady na kręgosłupie. Długotrwały stres i chaos życia dołożyły swoje –  bez leków przeciwbólowych, nie mogłam funkcjonować.  Nie pamiętam dokładnie jak, ale trafiła w moje ręce mała książeczka o tym, czym jest joga i jak ją praktykować.

I czytałam o licznych korzyściach dla ciała i ducha. I to drugie zainteresowało mnie szczególnie. Co nieco orientowałam się w temacie, kiedyś próbowałam medytacji, trenowałam aikido i uwielbiałam w liceum kółko filozoficzne! Od czytania przeszłam więc do praktyki. W jednej ręce książka, druga ręka szuka nogi, noga stawia opór, nie wygląda to dobrze – i teraz dokładnie powinnam się rozluźnić! I tutaj pragnę zaznaczyć, że nie były to jeszcze czasy, kiedy kilka kliknięć dawało nam dostęp do filmów z nagraniami praktyki. 

Nie poddawałam się, próbowałam. Powiedziałam sobie – małymi krokami do celu. Chociaż dziesięć minut dziennie, taki czas dla siebie. Tylko dla siebie. 

Każda świeżo upieczona mama rozumie wagę ostatniego zdania. Szczególnie przy pierwszym potomku. To niesamowite, gdy pojawia się obok nas istota, zależna od nas w stu procentach. I nie ma innego sposobu, niż oddać się jej w całości, szczególnie w pierwszych miesiącach życia. To trudny czas. Jednym przychodzi łatwiej, innym trudniej. Dla mnie nie był to łatwy czas. Zetknięcie się z cudem życia, przywitanie mojej Córki, wyzwoliło we mnie nieokreśloną tęsknotę. Za czymś… Wtedy nie potrafiłam tego nazwać. To przyszło dużo, dużo później…

Gdy nie miałam siły zmagać się z moim ciałem, zawsze starałam się “chociaż pooddychać”. Medytacja – koncentracja na oddechu. Po prostu usiądź i obserwuj swój oddech. I siedziałam, i obserwowałam, a łzy płynęły strumieniami. 

Praktykując asany (pozycje jogi), uczyłam się “czuć swoje ciało”, medytując uczyłam się czuć swoje emocje. Był to początek poznawania siebie, swoich potrzeb i pragnień, swoich blokad, swoich lęków. I szybko okazało się, że nie tylko moje ciało jest sztywne! 

Poczułam niezwykle mocno, że utknęłam. Jakbym obudziła się nagle i stwierdziła, że nie mam pojęcia gdzie jestem, ani jak wrócić do domu. Nie wiedziałam nawet, gdzie jest ten dom. Wtedy wiedziałam tylko jedno – że odnajdę dom – dla niej, dla mojej Córki.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Instagram

Przewiń do góry